Blog o niedawno odkrytej przeze mnie pasji - czyli blog o szyciu. Zmiana starego w nowe, zmiana czegoś niepotrzebnego w coś przydatnego i fajnego. Blog dla tych którzy chcą mieć inne rzeczy niż wszyscy. Dla chętnych podpowiedzi jak zrobić coś z niczego. Jeśli spodobają Wam się moje rzeczy zapraszam do kontaktu - z chęcią spełnię Wasze życzenia i uszyję coś na zamówienie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcesoria i opinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcesoria i opinie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 23 kwietnia 2013
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
i znowu warsztaty :-)
KURS KROJU I SZYCIA
Chyba uzależniłam się od udziału w szyciowych warsztatach! Chęć szycia ubrań mobilizuje mnie do działania a dokładnie do ciągłego doszkalania się. Dlatego kolejny raz wybrałam się na kurs. Jak zawsze było super.
Grupa mała - byłyśmy we 4. Same kobitki które łączy ta sama pasja więc wiecie jak było - szyłyśmy i gadałyśmy :-) Super klimat, super towarzystwo, super nauczyciel a to wszystko oznacza super weekend. Mój mąż był troszkę mniej zadowolony bo zniknęłam na całą sobotę i niedzielę ale za to jak zobaczył efekt mojej nieobecności to pojawił się na Jego twarzy uśmiech.
Tym razem Pani Jola podniosła stopień trudności :-) Ale to dobrze bo nauczyłam się jakże ważnej rzeczy jaką jest przygotowanie wykroju. Było inaczej niż dotychczas - tym razem każda z nas sama wybrała co chce uszyć. Miałyśmy do wyboru mnóstwo wspaniałych tkanin. Wybór tego co chcę uszyć trwał dość długo - nie chciałam rzucać się na głęboką wodę ale jednocześnie nie chciałam szyć czegoś banalnego. Wybrałam sukienkę, która miała dwie kropeczki oznaczające poziom trudności - pewnie dla wielu z Was to banał ale dla mnie sukienka okazała się sporym wyzwaniem.
Wybrałam taką sukienkę BURDA 2/2013 112
Bardzo lubię taki fason sukienek. Postawiłam na gładki materiał w
kolorze limonki żeby było wiosennie i letnio :-)Gdy już wybrałam
to co chcę uszyć i tkaninę przyszedł czas na rozszyfrowanie "mapy" na
arkuszu z wykrojem. Robiłam to pierwszy raz, zawsze przerażał mnie cała masa
kresek na takim wielkim arkuszu. Raz nawet rozłożyłam w domu taki arkusz ale
się poddałam - nie wiedziałam co i jak. No a teraz już wiem. Mimo że sukienka
ma tylko dwie kropeczki poziomu trudności to nad prze kopiowaniem wykroju
spędziłam mnóstwo czasu. Okazało się że sukienka składa się z 7 elementów do
prze kopiowania a na większości z nich było jeszcze mnóstwo rzeczy do
przerysowania - wszystko przez te marszczenia. Gdy większość dziewczyn cięła
już swoje tkaniny ja dalej rysowałam. Gdy wszystko było już na kalce musiałam
dodać zapasy - to poszło już w miarę gładko. Mój wykrój okazał się wielkim puzzlami
- mimo iż miałam sporo materiału musiałam dobrze kombinować żeby wszystkie
elementy ułożyć tak aby się zmieściły i było ułożone zgodnie z linią
pomocniczą. Materiał musiałam składać i rozkładać bo część elementów musiała
być wycięta pojedynczo a część podwójnie.dy wszystko już
wycięłam usiadłam do mojego ulubionego overlocka marki Juki poszło szybko
i bez żadnego problemu :-) Następnie zabrałam się za zaszewki - dwie na
przodzie w części "spódnicy" i dwie na plecach. Takie jak te na
plecach robiłam pierwszy raz - długie, które po narysowaniu mydełkiem tworzyły
kształt wyciągniętego rombu. Na tych krótkich zrobiłam najpierw fastrygę - żeby
były idealne. Kiedy przyszedł czas na zaszewki na plecach Pani Jola stwierdziła
że dam radę bez fastrygi. Nauczona przez mojego mentora dokładności bałam się
że nie wyjdą mi te zaszewki i upierałam się że może jednak zrobię fastrygę.
Pani Jola była stanowcza ;-) i dobrze bo wyszło idealnie nawet bez fastrygi :-)Przyszła kolej na marszczenie – tu trochę zmodyfikowałam to co
narzuca Burda, mianowicie stwierdziłam że upnę szpileczkami zakładki i tak je
przeszyję. Wydawało mi się że jest ok ale niestety moje zakładki nie przeszły
testu u Pani Joli bo nie były idealnie równe. Więc zaczęłam jeszcze raz, za
drugim razem było ok i mogłam zrobić na nich szef pomocniczy. Potem zabrałam
się za zszycie lewej góry i lewego dołu, lewej i prawej połowy pleców, oraz połączenia
odszycia szyi.Następny etap to przyszycie odszycie lewego i prawego przodu
dekoltu, oraz odszycia dolnych brzegów.Potem doszłam do jakże urokliwego zdania:„Prawy przód ułożyć na lewym przodzie lewą stroną do prawej” –
czytałam to zdanie kilka razy i wszystkie miałyśmy z niego niezły ubaw. Ach te
opisy Burdy są czasem zaskakujące ;-) Gdy rozwiązałam już zagadkę zrobiłam to o
co prosił pan Burda. Następnie zszyłam szwy ramion i zabrałam się za wszycie
suwaka. Niestety paluchem zahaczyłam o igłę i polała się krew L Jako że
czas warsztatów dobiegał końca a mój chory paluszek dalej krwawił stwierdziłam
że ekspresem i zszyciem boków zajmę się już w domu.
Teraz tylko muszę znaleźć chwilę aby dokończyć moją limonkową
letnią sukienkę, zrobić jej zdjęcia i pochwalić się nią wszem i wobec JKolejny raz jest zachwycona kursem i kolejny raz nauczyłam się
nowych rzeczy. Poznałam fajnych ludzi tu chciałam pozdrowić p. Jolę oraz
współuczestniczki Irminę, Martę i Kasię.Już wkrótce dołączę fotki z warsztatów (tu uśmiech do dziewczyn
żeby mi je wysłały) oraz zdjęcia mojego kolejnego dzieła
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Fotki z kiermaszu
W sobotę w Malinowo odbył się kiermasz HandMade poniżej kilka moich zdjęć mojego stoiska Gustownie
Oraz fotorelacja z kiermaszu wykonana przez
Zapraszam do oglądania
poniedziałek, 25 marca 2013
Spódnica z Burdy
Nie tak dawno pisałam o moim "wyjściu" na warsztaty krawieckie. Tak mi się spodobało że wybrałam się na kolejne i kolejny raz jestem zachwycona. Tak mnie wkręciło to szycie że jak wróciłam w sobotę do domu (a była to już 22) to wyciągnęłam maszynę i chciałam szyć dalej ale niestety moi panowie chcieli iść spać - ten młodziutki miał lepiej bo spał w innym pokoju ten starszy miał gorzej bo maszynę ustawiłam sobie zaraz przy Jego głowie. No ale że jestem dobrą żoną stwierdziłam że skoro następnego dnia od 9 rano znowu będę mogła zając się swoją pasją to odpuściłam.
Tym razem na warsztatach była maleńka grupka bo tylko 5 osób (miło było zobaczyć się z uczestniczką, którą poznałam na pierwszych warsztatach). Do dyspozycji miałyśmy maszyny Janome i Elna no i oczywiście overlocki (aż 3 na nas pięć :-) ) Tak jak i poprzednie warsztaty tak i te organizowane były przez firmę Wójcik i Spółka maszyny do szycia
PIERWSZY DZIEŃ
W sobotę zabrałyśmy się za spódnice. Naszym celem było uszycie klasycznej, zwężanej ku dołowi spódnicy. Oczywiście miałyśmy do wyboru różne tkaniny. Wykroje były już przygotowane. Ponieważ na poprzednich warsztatach dowiedziałam się jak zacząć szybko przystąpiłam do działania :-) Nie mniej jednak i tu pojawiła się nowość a mianowicie dowiedziałam się jak bardziej ekonomicznie układać materiał przed krojeniem - oj przydatne zwłaszcza przy drogiej tkaninie. Wybrałam elegancki materiał licząc na to że pod okiem fachowców uszyję sobie klasyczną elegancką spódnicę.
Ciach ciach i wszystko byłoby wycięte ale najpierw zabrałam się za skracanie spódnicy (musiałam to zrobić na początku bo spódnica jest zwężana więc potem zabrakłoby milimetrów na podwinięcie). Oryginalnie spódnica była za kolana - ja postawiłam na zdecydowanie krótszą :-). Instruowana krok po kroku jak to zrobić profesjonalnie (a było przy tym trochę roboty) skróciłam swój wykrój o jakieś 20 cm :-)
Gdy wycięłam już wszystkie elementy kolejnym krokiem było zrobienie dwóch zaszewek (nanana już wiedziałam jak to zrobić). Tym razem postawiłam na mea dokładność i zrobiłam sobie fastrygę w miejscu gdzie mydełkiem narysowałam linie zaznaczające zaszewki. Może i to zabiera więcej czasu ale faktycznie dzięki temu zaszewki wychodzą równiutkie. Zaszewki gotowe a więc atak na overlock. Poszło szybko bo w przeciwieństwie do sukienki (którą szyłam poprzednim razem) było po pierwsze znacznie mnie elementów a po drugie znacznie mniej trudnych do obszycia kątów. Nauka nie poszła w las i przy dojeżdżaniu do kątów wyłączałam nóż (obawiałam się ciachnięcia ;-) ). Wszystko super obszyte (overlock to jednak cudowny wynalazek i bardzo żałuję że go nie mam :-( ) przyszedł czas na wszycie ekspresu - oczywiście krytego. Poszło w miarę szybko - hihi trening czyni mistrza (choć do mistrza jeszcze mi daleko). Zamek działał więc przystąpiłam do odszycia i znowu mogłam się pochwalić swoją wiedzą wyniesioną z poprzednich warsztatów, wiedziałam co i jak więc szybko się z tym uporałam. Na koniec zostało tylko podklejenie fizeliny na dół spódnicy i podwinięcie.
A o to moja spódnica i kilka szczegółowych fotek
miejsce wszycia krytego ekspresu
rozporek
dół spódnicy - namawiano mnie żeby zrobiła to ręcznie tak aby nie było widać szwu ale poszłam na łatwiznę ;-)
zaszewki
overlockowe dzieło ;-)
czwartek, 21 marca 2013
No i mam sukienkę!!!
W dwa tygodnie temu byłam na warsztatach krawieckich organizowanych przez p.Jolę z http://forum.maszyny-do-szycia.com/ Warsztaty odbyły się w Centrum Łowicka.
To były moje pierwsze warsztaty krawieckie i bardzo się cieszę że wzięłam w nich udział. Grupa składała się z 11 osób (trafił mi się rewelacyjny zespół współuczestników!).
Do naszej dyspozycji były maszyny takich marek jak: Brother, Janome, Elna - wszystkie elektroniczne (wow jakie te maszyny mają funkcje i możliwości - rewelacja!) oraz 3 overlocki marki Juki. Oczywiście dostaliśmy cały niezbędny zestaw akcesoriów oraz xero z informacjami o tym co szyjemy itp.
Każdy z uczestników otrzymał wykrój (wcześniej zgłaszaliśmy informację o rozmiarze). Do wyboru było sporo różnych materiałów - ja postawiłam na len. Oczywiście każdy z nas osobiście skroił swoją kreację. Już przy układaniu moich części wykroju dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, niby banalnych a jakże istotnych np. jak za pomocą nitki (w materiale) sprawdzić czy materiał jest równo ucięty, o tym że za gęsto przypinam szpilki (haha śmiali się ze mnie że za chwilę zabraknie mi szpilek ;-) ).
Ponieważ to był mój pierwszy ciuch jaki szyłam (niby wcześniej była kamizelka i spodnie dla synka ale to były banały w porównaniu z sukienką) przekonałam się na własnej skórze jak nawet ten pierwszy etap jest trudny i wymaga dokładności. Jako laik w szyciu ubrań nie miałam wcześniej pojęcia o czymś co się nazywa linia pomocnicza narysowana na wykroju - i znowu banał a jak przydatny!
Tak jak pisałam wcześniej mieliśmy do dyspozycji overlocki więc po wycięciu wszystkich elementów mojej sukienki usiadłam do overlocka.
Pierwszy raz w życiu dotknęłam overlocka - przyznam szczerze że łatwo nie było ale jestem dumna z efektu jako osiągnęłam. Ponieważ nasi nauczyciele postawili na dokładność wykonania naszych kreacji to nim zaczęłam obszywać na overlocku wszystkie elementy sukienki dostałam dość duży kawałek materiału pociachany jak się tylko dało i musiałam obszyć te esy floresy żeby oswoić się z tym rewelacyjnym (a zarazem dla laików niebezpiecznym ;-) ) sprzętem. Nikt mnie nie poganiał a wręcz odwrotnie ;-) dostałam indywidualny instruktarz (zresztą jak każdy z uczestników) jak działa overlock, jak się nim odpowiednio posługiwać (żeby np. niechcący nie ciachnąć sobie kawałka sukienki ;-) ) i pod okiem instruktorów zaczęłam obszywać materiał (w dalszym ciągu nie elementy sukienki). Dowiedziałam się jak obszywać łuki, kanty itp. z włączonym lub wyłączonym nożem. Największy problem sprawiało mi "pilnowanie" materiału przed nożem - niby i maszyna i overlock to sprzęt do szycia ale jednak inaczej działają i ten nóż w overlocku to coś czego można powiedzieć że się bałam :-) hihi moje dziecko powiedziałoby o mnie: strachajło, strachajło! ;-) W każdym razie gdy przeszłam test obszycia skrawków dopiero mogłam zabrać się za obszywanie sukienki. Efekt super - niby mam stopkę do ściegu overlockowego ale to kompletnie inny efekt.
Gdy już obszyłam elementy dostałam kolejny instruktarz tym razem o rękawach. Czyli o czymś co sprawiło mi olbrzymie problemy przy przerabianiu koszuli na sukienkę. O wszywaniu rękawów nie miałam kompletnie pojęcia. Początkowo to co robiłam wydawał mi się nie potrzebne - bo po co robić dwa szwy położone od siebie kilka milimetrów, które i tak będę musiał spruć? No ale okazały się jednak przydatne a wręcz niezbędne :-) Gdy przyszedł moment wszywania rękawów znowu stanęłam z robotą bo jak ja miałam wszyć rękaw który miał więcej materiału niż miejsce w które miałam go wszyć? No i wtedy przekonałam się do czego służyły te dwa szwy które wcześniej wydawały mi się niepotrzebne :-) Ponieważ należę do tych ludzi którzy lubią wiedzieć dokładnie po co, dlaczego itd ciągnęłam temat rękawów - po co "marszczenie" w rękawie (fachowo nazywa się to wdawanie rękawa). Oczywiście jak zawsze również i na to pytanie dostałam odpowiedź :-)
Przyszedł czas na wszywanie zamka krytego - co też było nowością bo krytego jeszcze nie wszywałam. Oczywiście znowu instruktarz co i jak zrobić żeby wyszło super.
O tym co teraz napiszę powinnam napisać wcześniej ale co tam. Dla osób już szyjących to jest pewnie jasne i o tym wiedzą ale dla mnie to również było nowe - chodzi o zasadę "szew do szwu" - a po co to? no chociażby po to że jak będę chciała pomachać ukochanemu to podnosząc rękę do góry muszę mieć zszycie pod pachą równe i ładne czyli właśnie szew do szwu. Prawda że proste? - dla tych co już o tym wiedzą na pewno ale dla mnie to było nowe ;-)
Na warsztatach nauczyłam się również robić zaszewki, teraz jest to dla mnie proste (nie banalne ale proste ;-) ), odpowiednio rozprasowywać szwy no i korzystać z fizeliny (wcześniej wydawał mi się niepotrzebna).
Ostatnim etap szycia sukienki było odszycie - obłożenie dekoltu. Na tym etapie (żeby wszystko było idealnie) postanowiłam zrobić dokładną fastrygę. Jak dla mnie wyszło ładnie ale to już możecie sami ocenić na zdjęciach.
Cieszy mnie to że nasi nauczyciele wykazali się olbrzymią cierpliwością bo praktycznie każdy z nas zadawał te same pytania a Panie przychodziły i każdemu tłumaczyły co i jak (że też nie były tym znudzone ;-) ). Sporo się nauczyłam. Po tych warsztatach jestem gotowa wyciągnąć Burdę i rozszyfrować te wszystkie sformułowania które są w "podpowiedziach".
To był super spędzony czas - miło jest spotkać ludzi którzy mają te same zainteresowania. Organizatorom dziękuję ze super warsztaty a uczestnikom za wspólnie spędzony fajnie czas.
Na koniec dodam że tak mi się spodobały warsztaty że wybieram się na kolejne, organizowane przez tą samą firmę http://maszyny-do-szycia.com/artykuly/aktualnosci/warsztaty-krawieckie
Tu również o warsztatach Kulturalna Warszawa
Poniżej trochę fotek z warsztatów oraz moja sukienka.
A na koniec moja klasyczna mała czerwona ;-) Czy zawsze musi być mała czarna? Pewnie że nie ;-) !!!
niedziela, 17 marca 2013
Wiosna!!!!!!!!!!
Poczułam wiosnę! Pastele zawitały w moim domu. Moja ostatnia wizyta w sklepie z materiałami okazała się udana :-) Kupiłam kilka wiosennych materiałów - ach jak pastelowo mi!
piątek, 1 marca 2013
Akcesoria krawieckie - kilka słów o ich zastosowaniu
Z okazji urodzin zamówiłam sobie trochę "dodatków" do mojej maszyny :-)
Między innymi kupiłam nowe igły - niektórych (np. podwójnej) nigdy wcześniej nie używałam.
Do mojego zestawu dołączyła również stopka do ściegu owerlokowego
Stopka firmy Janome. Bardzo łatwa w montażu ale to już pewnie wiecie :-)
Pierwszy raz wykorzystałam ją szyjąc spodenki dla swojego synka (jak na razie ostatni bo spodnie skończyłam szyć wczoraj ;-) ).
Nie mam overlock'a więc potrzebowałam coś co ułatwi mi obrzucanie krawędzi. Wszystkie rzeczy jakie wcześniej szyłam, szyłam albo "na zakładkę" albo obszywałam ściegiem zygzakowym - co zabierało mi dużo czasu. Obszywanie zygzakiem nie zawsze wychodziło mi idealnie (pewnie to jeszcze kwestia słabych umiejętności) ale przede wszystkim czas jaki musiałam na to poświęcić był dla mnie lekko stracony.
Zamontowałam stopkę i zaczęłam obszywać.
Użyłam ściegu zygzakowy specjalny inaczej nazywany ścieg trójskok.
Szerokość ściegu ustawiłam na 5 - tak aby nitka obejmowała obydwa druciki.
Długość ściegu ustawiłam na ok. 0,5.
O to efekt
Cieszę się że zdecydowałam się na zakup tej stopki. Znacznie ułatwiła mi pracę i skróciła czas szycia. Znajdujący się z boku stopki prowadnik ładnie prowadzi materiał. Tak naprawdę nie trzeba za bardzo się skupiać czy też prowadzić tkaniny bo prowadnik dobrze ją ustawia.
Nie mam owerlocka i pewnie długo mieć nie będę więc stopka jest dla mnie dobrym rozwiązaniem. Myślę że dla tych którzy nie mają zamiaru kupować overlocka (z różnych przyczyn) z czystym sumieniem mogę polecić tą stopkę.
Między innymi kupiłam nowe igły - niektórych (np. podwójnej) nigdy wcześniej nie używałam.
Do mojego zestawu dołączyła również stopka do ściegu owerlokowego
Stopka firmy Janome. Bardzo łatwa w montażu ale to już pewnie wiecie :-)
Pierwszy raz wykorzystałam ją szyjąc spodenki dla swojego synka (jak na razie ostatni bo spodnie skończyłam szyć wczoraj ;-) ).
Nie mam overlock'a więc potrzebowałam coś co ułatwi mi obrzucanie krawędzi. Wszystkie rzeczy jakie wcześniej szyłam, szyłam albo "na zakładkę" albo obszywałam ściegiem zygzakowym - co zabierało mi dużo czasu. Obszywanie zygzakiem nie zawsze wychodziło mi idealnie (pewnie to jeszcze kwestia słabych umiejętności) ale przede wszystkim czas jaki musiałam na to poświęcić był dla mnie lekko stracony.
Zamontowałam stopkę i zaczęłam obszywać.
Użyłam ściegu zygzakowy specjalny inaczej nazywany ścieg trójskok.
Szerokość ściegu ustawiłam na 5 - tak aby nitka obejmowała obydwa druciki.
Długość ściegu ustawiłam na ok. 0,5.
O to efekt
Cieszę się że zdecydowałam się na zakup tej stopki. Znacznie ułatwiła mi pracę i skróciła czas szycia. Znajdujący się z boku stopki prowadnik ładnie prowadzi materiał. Tak naprawdę nie trzeba za bardzo się skupiać czy też prowadzić tkaniny bo prowadnik dobrze ją ustawia.
Nie mam owerlocka i pewnie długo mieć nie będę więc stopka jest dla mnie dobrym rozwiązaniem. Myślę że dla tych którzy nie mają zamiaru kupować overlocka (z różnych przyczyn) z czystym sumieniem mogę polecić tą stopkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









